Nasza ocena nowego logo PZPN
Można by dodać, że – jako brandingowcy – jesteśmy zwolennikami najdalej posuniętej autentyczności w relacji przedmiot / organizacja promowanasymbole / teksty / obrazy promujące. Chciałoby się zatem, aby ten niewątpliwie trafiony znak reprezentował odpowiadający mu stan organizacji.. Do tego jednak bardzo, bardzo daleko..
Polska marka zaniedbana
Tymczasem miasta są dumne i wszem i wobec ogłaszają, że „mają markę”
Ale już całkiem nie myślą co z tego wynika?
W jednym z dużych miast w woj. wielkopolskim miałem inną kuriozalną historię. Szefowa Wydziału Promocji uparła się, żeby „robić promocję w realu” w zakresie promocji inwestycyjnej i społecznej (zatrzymanie studentów w mieście). Oni przez dwa lata pracowali nad strategią marki – ale agencja zaproponowała im temat marki związany ze sportem (żużel i lotnictwo) – i to wprowadzili do USP marki !! Tłumaczę im, że nie mają właściwie skonstruowanego rdzenia marki, nie da się więc zrobić sensownej kampanii, bo przesłanie będzie przypadkowe (doraźne).. Zupełnie to do nich nie trafiło, w jakimś sensie nawet obrazili sie na mnie..
Resumując, musimy zacząć od jakiejś jednolitej, sensownej METODOLOGII, powiązanej z uznaną powszechnie PRAKTYKĄ promocji marek terytorialnych (istniejące książki nie nie rozwiązują problemu). Dla tego zadania powinno powstać POLSKIE STOWARZYSZENIE BRANDINGU, z silną sekcją brandingu terytorialnego – proponuję to już tu i tam od paru lat – ale branża wciąż nie dojrzała (czyżby lepiej było robić beznadziejne strategie, brać za to swoje pieniądze – i niczym się nie przyjmować?) – a może coś się zmienia..?.
Cóż państwo na to?
Dwa napoje Tiger, ale nie dwie marki
[ wypowiedź dla Presserwice, czyli newslettera czasopisma Press]
To, że zarówno FoodCare, jak i Maspex mogą produkować napoje energetyczne o nazwie Tiger, nie oznacza, że na rynku są dwie takie same marki. Nazwa produktu bowiem to nie to samo co marka.
17 stycznia Sąd Okręgowy w Gdańsku zniósł wcześniejszy nakaz wstrzymania produkcji i dystrybucji napoju Tiger przez Maspex, a 24 stycznia analogiczny nakaz został zniesiony przez Sąd Okręgowy w Krakowie dla napoju Tiger oferowanego przez FoodCare. Jednak postanowienia sądowe dotyczą wyłącznie stosowania nazwy „Tiger” na opakowaniach produktów – a to nie wyczerpuje znamion marki. Zdaniem Aleksandra Sikory, dyrektora zarządzającego agencji Metamorphosis Brand Communications, oba Tigery to raczej tzw. labels, czyli właśnie nazwy, bez porządnie wyodrębnionej tożsamości marki i mocnego, budzącego konkretne i silne skojarzenia wizerunku, jak np. w przypadku ich konkurenta – marki Red Bull.
- W przypadku Tigera produkowanego przez FoodCare pozycja tych napojów, jeśli chodzi o sprzedaż, nie przekłada się na wysoką świadomość marki, a co najwyżej na świadomość nazwy – tłumaczySikora. - Pojawienie się Tigera Maspeksu jedynie zagmatwało sytuację i w tej chwili trudno sobie wyobrazić, że z którejś z tych nazw uda się stworzyć mocną markę z prawdziwego zdarzenia – dodaje. Sytuacja, że na rynku są dwa napoje energetyczne z nazwą Tiger, nie pomoże żadnemu z producentów. – Jeśli będzie się to przedłużać, jeden Tiger będzie ciągnął drugiego w dół, dekonstruując wszelkie strategie konkurenta zmierzające do budowy wyrazistej marki – wyjaśniaAleksander Sikora. – Może dojść na przykład do stworzenia czegoś na bazie tego skandalu, który obserwujemy, ale ten kierunek budowania strategii marki nie wydaje mi się korzystny dla żadnego z producentów. (AH)





